SuperHero Magazyn 3/2015

SuperHero Magazyn 3/15Powrót do przyszłości

A gdyby tak rzucić wszystko w diabły, wsiąść do wehikułu czasu i ruszyć w podróż między dniem minionym a jutrem…

Czas to rzecz święta. Zwłaszcza w komiksie superbohaterskim, gdzie na łamach „Ery Ultrona” uznano „go” nie­dawno autonomicznym, żywym bytem, który nie lubi, gdy ktoś ingeruje w jego har­monijny, przyczynowo-skutkowy bieg. Nie lubi tak bardzo, że aż krwawi… A jednak czym byłby dziś komiks bez upartego mieszania w liniach czasowych Marvela i DC – ryzykownego, ale nierzadko działającego jak porządny dezodorant na starzejące się, przepocone cielsko sędziwego kanonu? A skoro tak, na łamach niniejszego wydania „SuperHero Magazynu” wsiadamy do latającego wozu Marty’ego McFly’a – czy raczej do słynnej „maszyny czasu” jednego z bohaterów numeru, Victora von Dooma – i nie zważając na zmiany, których możemy przypadkiem dokonać, jedziemy pobuszować w kontinuum czasoprzestrzennym. A powodów ku temu mnóstwo.

W ramach wycieczki w czasie przeżywamy więc od nowa polską modę na komiksy Domu Pomysłów, za sprawą debiutującego właśnie nad Wisłą cyklu „Marvel Now” Egmontu (dopełniającego i tak już przecież pokaźną ofertę „Marveli” Hachette i Muchy), przy okazji wspominając jak to z tym Marvelem w Polsce po 1989 r. bywało. Kontynuując nostalgiczną podróż sprawdzamy również co słychać u pamiętnego bohatera pierwszej dziesięciolatki komiksowej III RP, dziś statecznego jubilata, Spawna, przy okazji zaglądając również do starego, zakurzonego pudła z pożółkłymi komiksami o przygodach antybohaterów ostatnich tygodni – Fantastycznej Czwórki. A to wciąż jeszcze nie koniec sentymentalnej wycieczki, bowiem za sprawą trwających za oceanem „Sekretnych Wojen” przeżywamy jeszcze raz – choć tym razem nieco inaczej – całe multum kanonicznych historii Domu Pomysłów, dodatkowo dopełniając naszą lekcję z historii nowym, zaskakującym spojrzeniem na genezy Ligi Sprawiedliwości, „pierwszej rodziny Marvela” i oryginalnego składu X-Men. A ponieważ ta barwna, wspominkowa podróż byłaby niemożliwa bez wspomnianego wcześniej przewodnika i „kierowcy” naszego środka transportu, Doktora Zagłady, na finał serwujemy również mały wyciąg z bogatej historii słynnego, zakapturzonego nawigatora czasu.

Wspominki tu, wspominki tam, czy zatem bieżący, z lekka nostalgiczny numer nie świadczy przypadkiem o tym, że przeciętny, polski czytelnik komiksu to sentymentalny, stary piernik? Być może. Ale czego tu się wstydzić, skoro komiks ma tak ciekawą i bogatą historię, że nie sposób do niej nie wracać. Zresztą niech nazywają nas jak chcą. Może przynajmniej przy okazji ktoś z również obecnej tutaj młodzieży odkryje dla siebie nieco perełek sprzed lat.

Redaktor naczelny
Michał Czarnocki

SuperHero Magazyn 3/2015 w wersji limitowanej

SuperHero Magazyn 3/2015 w wersji czarno-białej

SuperHero Magazyn 3/2015 w wersji czarno-białej

ISSN 2391-4505, ISSN 2391-4513 Frontier Theme