SuperHero Magazyn 1/2015

W oparach (bat)absurdu!

Co łączy Jamesa Bonda i Bruce’a Wayne’a? Jakby się tak dobrze zastanowić, to właściwie wszystko – począwszy od wizerunku playboya gustującego w szybkich samochodach i towarzystwie pięknych kobiet, poprzez wyjątkowy spryt i rozliczne zasługi w służbie ludzkości, skończywszy na plejadzie przystojnych aktorów wcielających się przez lata w role obu bohaterów.

Ponad wszystko jednak obu panów łączy wyjątkowe zamiłowanie do niesamowitych gadżetów. Niestety, również tych najbardziej absurdalnych… W końcu zarówno jeden, jak i drugi wykorzystywał już w swojej karierze zaawansowany technologicznie, zwierzopodobny kamuflaż (tak, Bond Rogera Moore’a udawał kiedyś krokodyla!), obu zdarzyło się paradować z niedorzecznymi, doczepianymi sutkami z lateksu, i tak jak Bond w filmie „Żyj i pozwól umrzeć” dysponował specjalnym pistoletem na żarłoczne, morskie stworzenia z płetwą na grzebiecie, również Gackowi zdarzyło się skorzystać z arcykontrowersyjnego spreju na rekiny(!), którego użycie skutkowało wybuchem(!!) morskiego agresora. Aż do dziś wydawało się jednak, że czasy absurdu i campowego kiczu w świecie Agenta Jej Królewskiej Mości i Mrocznego Rycerza przeminęły bezpowrotnie jak dinozaury, epidemia dżumy i rządy lewicy nad Wisłą, w czym zresztą skutecznie utwierdzały nas ostatnie produkcje filmowe z udziałem obu panów – poważne, ponure i aż do bólu realistyczne. Rzut oka na historię „Endgame” duetu Snyder/Capullo rozgrywającą się aktualnie na kartach publikowanej za oceanem serii „Batman” każe jednak sądzić, że ryzyko powrotu na komiksowe łamy tak niechcianych uproszczeń i naiwności tłumaczonych drzewiej taką, a nie inną konwencją właśnie wzrosło do dawno nienotowanych rozmiarów. O tym, dlaczego bat-guma wzmagająca produkcję radioaktywnej śliny(!) może wyrządzić więcej szkód dla całego przemysłu komiksowego niż dla jednego, rdzennego Kryptonijczyka i czy cały ten ambaras może być przesłanką do tego, aby Batmana i kilku jego zakompleksionych kolegów po fachu wysłać na psychoterapię przeczytacie w felietonie „Z motyką na słońce” na końcu bieżącego numeru.

Co poza tym? Jak zwykle – garść newsów i recenzji, nowy dział („Piekielna kuchnia”), rozmowa z Valerio Schitim – włoskim artystą, który wybił Venomowi zęby! – oraz dwie okładki, w tym specjalny wariant z Lisem, Incognito i naszą „maskotką” – HerManem. Co o nim sądzicie? Wasze opinie możecie wyrażać na profilu magazynu na Facebooku, gdzie czekam na was codziennie w ramach ostrego dyżuru superbohaterskiego.

Redaktor naczelny
Michał Czarnocki

„SuperHero Magazyn” 1/2015 ukazał się w czterech wariantach okładkowe, a nich miał tez miejsce debiut maskotki SuperHero Magazynu, HerMana, w pełnej, superbohaterskiej krasie.

SuperHero Magazyn 1/15 w wersji limitowanej

SuperHero Magazyn 1/15

SuperHero Magazyn 1/2015 w wersji czarno-białej

SuperHero Magazyn 1/2015 w wersji kolekcjonerskiej DDK

 

W SHM 1/2015 między innymi:

• Valerio Schiti, człowiek, który pozbawił Venoma zębów – rozmowa z włoskim artystą komiksowym, rysownikiem marvelowskiej serii „Guardians of the Galaxy”;
• Piekielna kuchnia: Potrawka z Lisa – nowy dział, w którym odkrywamy, jak wygląda proces powstawania komiksu superbohaterskiego… od kuchni;
• recenzje, nowości, zapowiedzi, felietony i kolejna lekcja z superbohaterskiego Elementarza;
ISSN 2391-4505, ISSN 2391-4513 Frontier Theme